
Rua da Santa Luzia, dzielnica Alfama
Staroświecki tramwaj linii nr 28 na rogu Rua da Santa Luzia, opuszczający Bramy Słońca (Portas do Sol) to esencja Lizbony – żółty „electrico” na brukowanej ulicy, obok wiekowa kamienica z jaskrawą fasadą, a w oddali śnieżnobiały barokowy kościół. I wszechobecny blask, jakby śródziemnomorskie powietrze buzowało energią fotonów.
Rua da Santa Luzia to wrota Alfamy, pięknej pełnej wąskich uliczek, dzielnicy Lizbony. Za nią otwiera się wielka przestrzeń Portas do Sol – Bram Słońca. To obniżenie pomiędzy lizbońskimi wzgórzami, otwarte w kierunku morza, rzeczywiście otwiera się na słońce, wchłania jego blask i odbija zwielokrotniony feerią barw – bieli kościoła i klasztoru São Vincente de Fora (Św. Wincentego za Murami), pasteli budynków i niemal pomarańczowych dachówek.

Ponad dachami Alfamy (w oddali Klasztor Św. Wincentego za Murami)
Najlepszym miejscem by chłonąć ten zapierający dech w piersiach widok jest Miradouro das Portas do Sol – jeden z wielu „miradouros”, czyli punktów widokowych w Lizbonie.
Z jednej strony góruje nad nim wzgórze zamkowe z Zamkiem Św. Jerzego (Castelo de São Jorge), z drugiej wielka, biała fasada klasztoru São Vincente de Fora, w dole mienią się kolorami kamienice Alfamy, a poniżej skrzy się błękitem rozległe niczym zatoka morska ujście Tagu.

Largo Portas do Sol
Ale Alfama to głównie wąskie, strome uliczki dawnej dzielnicy rybaków i fado. Piękne, spokojne, tajemnicze. Zupełnie inne niż zaułki imprezowej, cierpiącej na bezsenność dzielnicy Bairro Alto, czy ulice handlowej Baixy.
Ulicą Rua das Escolas Gerais przejeżdżają mozolnie żółte, zielone i czerwone tramwaje, niemal ocierając się o fasady budynków. Ich kolorowe „karoserie” doskonale dopełniają gamę kolorów kamienic. Ta mieszanka barw sprawia, że uliczki Alfamy są iście bajkowe. To co zobaczyłem na Escolas Gerais wydawało mi się nierzeczywiste, jakby ktoś przed momentem, specjalnie dla mnie dokonał obróbki rzeczywistości w aplikacji do edycji zdjęć. 😉

Rua da Santa Luzia, dzielnica Alfama

Rua das Escolas Gerais

Rua da Santa Luzia, dzielnica Alfama


Rua da Santa Luzia, dzielnica Alfama

Tramwaje zdawały się wyglądać zza rogów kamienic, jakby chciały mnie zaskoczyć swoją obecnością w tych wąskich uliczkach, niczym szpiedzy z czasów II wojny światowej, śledziły mnie, pewne, że pozostaną incognito.
Nim zagłębiłem się w niezakłócony brzękiem tramwajów spokój wąskich uliczek dolnej Alfamy, zajrzałem do „Cultura Portuguesa Cafe” https://www.facebook.com/Culturaportuguesac/
Cultura Portuguesa przypomina stary klub podróżników. Można rozsiąść się w jedynym ze skórzanych foteli pod wielką mapą świata lub na jednej z wielkich kanap i zamówić pyszną, gorąca czekoladę i najlepsze na świecie pasteis de nata (babeczki/tartinki z ciasta francuskiego wypełnione pyszną masą, posypywane cukrem pudrem lub cynamonem). Wiem…. za najpyszniejsze uznawane są pasteis de nata z najpopularniejszej portugalskiej pastellarii w lizbońskiej dzielnicy Belem. Jednak moim zdaniem ciastka z alfamskiej knajpki biją na głowę produkty wielkiej, „przemysłowej”, nastawionej obsługę masy turystów dziennie „Pasteis de Belem”.
W Cultura Portuguesa Cafe pasteis de nata podawane są na zgrzebnej deseczce, udekorowanej… wąsem usypanym z cynamonu. Jeśli zamówimy do tego gorącą czekoladę, dostaniemy kubek mleka wraz… wąsem z czekolady o wybranym smaku. Napój do samodzielnego przygotowania. :))) Oczywiście, nie przepuściłem okazji – zafundowałem sobie słodką, podwójnie „wąsatą” ucztę.
Ale nie pozwoliłem sobie na długie pozostawanie w stanie gastrycznego błogostanu… Czekały na mnie schody, uliczki i zaułki Alfamy!
Jakże tam spokojnie! Nie ma tłumów, jak w Bairro Alto, czy Baixy. Jedynie strome schodu, wąskie zaułki, pojedynczy turyści lub lizbończycy.
Plac obok Kościoła Santo Estevao (Św. Stefana) odkryłem miejsce, z którego można spojrzeć ponad ceglastymi dachami dzielnicy. A potem „zanurkowałem” w alfamski labirynt – najpierw pomiędzy kamieniczki i mury – schodami Escadinhas de Santo Estevao.

Rua da Santa Luzia, dzielnica Alfama

Escadinhas de Santo Estevao
U podnóża tych schodów, nim natrafiłem na kolejne, znalazłem się na uroczym placu otoczonym małymi kamienicami w pastelowych kolorach i białymi murami chroniącymi plac kościelny przed osunięciem. W centrum placu stało wysokie, samotne drzewo.
Kilka metrów dalej czekał na mnie ten pan:

Kim jest Xanana? ;))
Takich murali w Lizbonie jest wiele. W mieście położonym na wielu wzgórzach jest setki, jeśli nie tysiące murów i murków tworzących tarasy, miradouros, czy po prostu chroniących stare budynki przed zgubnym wpływem grawitacji…
Kim jest wąsaty Xanana? Nie wiem. Rysy wskazują nieeuropejskie pochodzenie,a misternie za kręcone wąsy przywodzą na myśl XVII-wiecznych muszkieterów. Wąsy? Może ten pan ma jakiś związek z „wąsatą” knajpką Cultura Portuguesa….

wieża kościoła Santo Estevao (widziana z Calcadinha de Santo Estevao)
Kiedy już szlakiem schodów i wąskich niczym górskie rozpadliny uliczek dotarłem na plac Largo do Chafariz de Dentro, wiedziałem, że jestem krainie… ryb i Fado.

mapa Alfamy na murze kamienicy (Largo do Chafariz de Dentro) …zrobiona oczywiście z azulejos

Muzeum Fado

Tu jest fado….

…a tu są ryby 🙂
Wąskie uliczki, maleńkie restauracyjki, zapach kuchni śródziemnomorskiej, dźwięki fado – to esencja Alfamy.
Zapachy unosiły się leniwie coraz wyżej i wyżej, aż w końcu zawiodły mnie z powrotem w górę Alfamy. Ciasno upakowane na alfamskim zboczu kamienice, skutecznie ograniczają widok. Jednak czasem ich układ tworzy wąską wyrwę w tej skomplikowanej układance, jak na Rua de Araujo, gdzie między kamienicami otworzył się przede mną na estuarium Tagu, szerokie niczym zatoka morska ujście największej iberyjskiej rzeki.

Na Rua de Araujo czekał na mnie sekretny skrót – ukryta w korytarzu kamienicy winda Elevador de Santa Luzia prowadząca wprost na punkt widokowy Miradouro de Santa Luzia.

I tym samym wróciłem na Rua de Santa Luzia.
W nagrodę dostałem… tęczę nad Alfamą ;)))
Podążając za stukotem kół electricos, w dół Rua da Santa Luzia dotarłem do Katedry Sé.

Katedra Se
Gdzieś tu kończy się Alfama i zaczyna inna lizbońska dzielnica – Baixa.
Ale to już zupełnie inna historia ;)))